poniedziałek, 4 listopada 2013

#5Zayn & Harry cz1
Zayn to mój brat a od zawsze podobał mi się Harry.
 -------------------------------------------------------------------

Mieszkałam z moim bratem Zayn'em i resztą zespołu. Lubiłam kiedy dziewczyna Louisa przychodziła do nas dobrze się dogadywałyśmy i tylko ona rozumiała że nie chcę chodzić do tej nie normalnej szkoły.
-Wstawaj!!!
-Nie!
-W S T A W A J!!!
-Jezu jeszcze 5 minut.
-Nie teraz wstajesz, albo Ci pomogę!
-Pośpię jeszcze 5 minut i wstanę - kłóciłam się z moim kochanym bratem.
-Nie bo znowu spóźnisz się do szkoły!
-5 minut Cię nie zbawi!-powiedziałam i zakryłam głowę kołdrą
-Dobra jak chcesz, przyjdę za 5 minut a ty masz już wstać z łóżka!
-Dobra. Daj spać!-nie minęło 15 sekund, a poczułam ból.-Ałłł!!!Co do cholery wyprawiasz?!
-Myślałaś serio, że pozwolę spać Ci jeszcze 5 minut?
-Nie. Ale nie musiałeś ściągać mnie z łóżka!
-Sama byś nie wstała!
-Aleś ty bystry! Co ty robisz?! 
-Idziemy na śniadanie.
-Ał ał ał ał- złapał mnie za nogę i ciągną po schodach na dół. - Dużo jeszcze ich jeszcze zostało, bo mnie już tyłek boli!!!
-Koło 10!
-Czego ja nie mieszkam sama-powiedziałam po cichu, żeby Zayn nie usłyszał.

-Bo jesteś jeszcze za młoda.- A jednak usłyszał
-Nie jestem.

-Jesteś masz dopiero 18 lat
-Nie prawda za 2 dni już 19 i co zatkało?!
-Nie! Już jesteśmy.
-Ale śmieszne.
-Co wy wyprawiacie?-spytał Liam krztusząc się kanapką.
-Ten pojebus ściągał mnie po schodach! Dziecko specjalnej pomocy!
-Kto tu jest Pojebany i dzieckiem specjalnej pomocy to ja nie powiem.
-No kto może Święty Walenty? CO?
-Ejejejjej koniec kłótni, bo się tu jeszcze pobijecie, bo na to wygląda!--Wykrzyczał Harry.I miał rację mało się z nim nie zaczęłam bić.

-Chuj jebany.-powiedziałam tak, żeby ten debil i cała reszta usłyszeli już szłam do stołu gdy Zayn złapał mnie z całej siły za nadgarstek, aż łzy napłynęły mi do oczu.
-Co ty powiedziałaś?!
-To co słyszałeś. No dawaj zacznij mnie obrażać co Zayn Malik umie najlepiej.
-Jesteś taką idiotką pojebaną su...-przerwał
-No dawaj nie dokończył co "Suka"- zaczęliśmy się bić w pewnym momencie Harry i Louis złapali mnie, a Liam i Niall, Zayn'a, i odcięgneli nas od siebie
-Puścić mnie debile jeszcze nie skończyłam.
-Nie ma mowy jeszcze się pozabijacie!-Wykrzyczała Eleanor'a nawet nie wiedziałam, że jest u nas.
-Ja przynajmniej nie związuję się z narkomanem!-wykrzyczał mi prosto w twarz ten pedał.
-A ja nie związuję się ze zdzirą która puszcza się na prawo i lewo.-Próbowałam się wyrwać chłopakom ale, nie dałam rady są bardziej silniejsi.
- Puście mnie chce iści do siebie.
- Dobra, ale Cię zaprowadzę-powiedział Harry i wtedy mnie Louis mnie puścił, a Harry prowadził mnie na górę.Słyszałam kłótnię pomiędzy chłopakami.

-Chłopie co ty dopierdalasz dobrze się czujesz czy mózg ci wyparowało? To jest twoja młodsza siostra może o rok, ale i tak młodsza ogarnij to co masz tu w głowie i  masz jej więcej nie wyzywać ani nie bić, bo wtedy od nas dostaniesz kumasz czy nie dotarło?!-krzyczał na niego Louis. Nie wiedziałam dlaczego oni kłócą się z nimi przecież nikomu na mnie nie zależy.
- Ok to weź się ubierz, bo chyba nie chcesz większego dymu. Pójdziemy razem do szkoły?-spytał nie śmiało Harry ja chodziłam do technikum, a chary miał szkołę obok mnie czasami chodziliśmy razem do szkoły przy tym dużo się wygłupiając: robiliśmy "gwiazdy" na chodniku, zaczepialiśmy ludzi a niektórym wylewaliśmy kawę na twarz i uciekaliśmy.
-Okey.- odpowiedziałam uśmiechając się.
-Dobra ja idę się ogarnąć, a ty nasz być za 5 minut już wystrojona.-powiedział i głupio się uśmiechną a ja go wypchnęłam za drzwi. Po 3 minutach byłam już ogarnięta ubrana
-O nie tak do szkoły ubrana nie pójdziesz!-wydarł się Zayn jak zeszłam na dół. Ubrałam się tak specjalnie, żeby się wnerwił.-Idź się przebież!-krzyczał na mnie

-Nie.
-Idź to kupię Ci ten bilet do Polski co chciałaś jechać z I.T.P
-Ja już mam bilet kupiłam go dawno.- wszystkich zatkało, a wyplułam wodę na Liam'a którą właśnie piłam.
-Dawaj ten bilet nigdzie nie jedziesz!
-Chyba Cię POGIĘŁO jak myślisz, że oddam Ci bilet.
-Sam go znajdę.
-Nie znajdziesz! Za bardzo go schowałam!- No spoko jest Zayn jest Louis jest Liam jest Hary jest
Eleanor'a, a nie ma Niall'a jak znowu grzebie w moim pokoju to go ukatrupię.
-Patrzcie co znalazłem w łazience T.I
-Co ty tam masz?-spytał Zayn
-Bilet do Polski!
-Kurwa Niall zabić Cię kto Ci pozwolił grzebać w mojej łazience?!- spytałam a raczej wydarłam się na niego.
-Yyy no nikt.
-Oddawaj ten bilet!-Niall posłusznie oddał papier.
-Dobra mała, a wy tylko we dwie jedziecie?-spytał mój kochany braciszek

-Nie z chłopakiem I.T.P.
-Dobra....To z tobą pojedzie...Louis- ja i chłopak zrobiliśmy duże oczy.

-O nie nie nie on nigdzie nie jedzie! A czy w ogóle chce jechać?! NIE! Więc nie mów za kogoś! A ty naprawdę jesteś głupi myśląc, że tak pójdę do szkoły.
-Okey mała koniec kłótni idź się przebież, a w szkole pomyślisz kogo zabierasz jeszcze do Polski
-No dobra-poszłam na górę przebrać sie.

-Dobra Harry idziesz?-spytałam chłopaka zakładając buty a ten wyleciał z kuchni.
-No już tylko założę buty
-To ja poczekam na dworze.
*w drodze do szkoły*

-Harry?
-Tak
-Pojedziesz ze mną do tej cholernej Polski.
-Jasne-odpowiedział
-To dobrze.
-Mała muszę ci coś powiedzieć ja Cię....

--------------------------------------------------------
W tym rozdziale nic się nie dzieje ale w kolejnych dużo dużo więcej :) Sorrki, że tyle wurgarmu w tym rozdziale, no troszkę mnie poniosło

3komentarze=następny rozdział









wtorek, 15 października 2013

#4.Louis cz.4

-A tobie co?-zapytał Lou.
-Nic, a co ma być?
-Bo patrzysz się na Lux jak na swoją córkę.
-Ty to chyba chory jesteś.-powiedziałam unikając jego wzroku.
-Okey to możemy iść z Lux do basenu?-dziewczynka stanęła przed nim.
-Tak, ale bez Lux-powiedziałam i przesunęłam dziecko na swoją stronę.
-No weź!
-Nie!
-Proszę.
-Spytaj się Oli.

-Ola!
-Co chcesz?-spytała dziewczyna.
-Możemy iść do basenu?
-Tak, ale bez Lux.
-A dlaczego.
-Mimo to, że jest lato dziś jest zimno i mała się przeziębi.-mówiła przekonywując dziewczyna.Chłopak tylko obrócił się na pięcie i wszedł do salonu.
-A gdzie mieliśmy jechać?-spytałam
-Do dziewczyny Zayn'a, ale jej mama się rozchorowała i zadzwoniła, że musi do miej jechać.
-Aha spoko.Stella daj telefon.
-Po co Ci?
-Muszę zadzwonić po ślusarza.Chyba musimy się dostać do domu.
-Okey masz.
-Dzień dobry.....-przyjedzie za około 30 minut.Masz.

*30 minut później*
-Dom!Dom!Dom!!!-darła się Stella całując podłogę
-Pokarz czoło dobrze się czujesz?
-Nie!!!-odpowiedziała
-Ty naprawdę powinnaś się leczyć.
-Chodź Ola pokarzę wam wasz pokój.
-Łał jaki ładny.- powiedziała Ola zachwycając się i uśmiechając.
-Małej chyba chce się spać?
-Tak idę ja położyć.
 *15 minut później**rozmowa z Olą*
 Nie wiedząc, że Louis słychy nasza rozmowę, bo stoi w przedpokoju.
-Kiedy masz zamiar powiedzieć Louis'owi, że Lux to twoja córka?
-Wiesz, że nie chce przeżyć tego drugi raz.Nie chcę, żeby Louis mnie zostawił tak jak Alan jak dowiedział się że mam dziecko i uciekł do tej pory nie wiem gdzie on jest.
-Ale wiesz, że nie możesz go oszukiwać.
-Aż taka głupia ja nie jestem.Powiem mu, ale nie teraz.
 *pukanie do szafki*
-Wchodź.
-To ja was zostawię samych  -powiedziała Ola a ja na nią spojrzałam z wyrzutem .
-T.I to prawda?-spytał Louis.
-Ale co?
-Że Lux to twoja córka.
 -Tak pewnie słyszałeś naszą rozmowę?
-Tak.Ale jak to Lux to twoja córka przecież ty masz 18 lat, a mała 3?
-Bo jak miałam 15 lat to właśnie ja urodziłam.Kiedyś jak wracałam w nocy od koleżanki takimi uliczkami to jakiś chłopak mnie....
-Ciii wiem już. Tylko niech go dorwę będzie po nim.
-Ale...
-Już nic nie mów-powiedział i uśmiechną się.-To znaczy, ze nie wiesz kto jest jej ojcem?
-Tak. W jej dokumentach jest zapisana tylko matka.
-A mogę być jej tatą?
-Ale ty na serio mówisz?

___________________________________________________
Przepraszam wszystkich za taki krotki rozdział, ale pisze go 4 dni i mam problemy w szkole i nie mam ochoty coś robić. 

piątek, 11 października 2013

#3.Louis cz.3
 Wracaliśmy do domu w dwóch samochodach ja ze Stellą ,a chłopcy w drugim.
-Gdzie mój telefon?-spytałam kiedy usłyszałam gdzieś dźwięk dzwonka.
-Masz!-odpowiedziała
-Co?!-spytałam do telefonu
-Gdzie ty tak pędzisz?- spytał Zayn.
-Do sklepu-rzuciłam i rozłączyłam się. Po 3 minutach byłam w sklepie i kupiłam lody czekoladowe.
Po krótkiej chwili byłyśmy już pod domem szukałam kluczyków w mojej kochanej torebce. 
-Co jest?-spytał Liam.
-Zgubiłam klucze-Stella zaczęła się śmiać- A ty gdzie masz swoje.
-W domu.
-I gdzie teraz położysz swój zacny tyłek spać!-krzyczałam na Stelle.
-A skąd ja mam wiedzieć to twoja wina, że zgubiłaś klucze!-też na mnie krzyczała.
-Może jeszcze moja wina, że zostawiłaś swoje w domu!-wydzierałam się na nią. Chłopcy cały czas się na nas patrzyli.
-Dziewczyny.Dziewczyny.Dziewczynyyy!-wydarł się Niall.
-Co?!-opowiedziałyśmy razem.
-Jak chcecie to możecie zanocować u nas- powiedział -Chłopcy raczej się zgodzą. 
-No jasne że możecie-odpowiedziała reszta.
-No okey.
-To chodźcie. 
-Stella chodź prześpisz się w moim pokoju -powiedział Liam i poszedł ze Stellą na górę.Niall jak zwykle poszedł do kuchni Harry z Zayn'em poszli na dwór. A Louis coś tam robił a ja stanełam na środku domu i nie wiedziałam nawet gdzie będę spała.W końcu podszedł i powiedział:
-Będziesz spała ze mną bo nie mamy wolnych pokoi a Liam będzie spał w salonie.-powiedział
-Okey?-powiedziałam nie pewnie a chłopak się zaśmiał.


Była godzina 23:29  wszyscy chyba już spali, a ja cały czas myślałam o swoich rodzicach, a w szczególności o mamie. Pamiętam jak zawsze kiedy miała wolny dzień, a raczej noc od pracy siadałyśmy na dachu naszego domu i jadłyśmy lody czekoladowe. Wstałam z łóżka tak, żeby nie obudzić Louis'a i poszłam do kuchni tam zostawiłam lody. Wróciłam do pokoju i wyszłam na balkon.Siadłam i odtworzyłam pudełko.W pewnym momencie poczułam jak ktoś położył ręce na mojej głowie.
-Myślałam, że śpisz.Obudziłam cię?
-Nie spałem.
-Chcesz?
-A co masz?
-Lody czekoladowe -uśmiechnełam się, ale pewnie w tej ciemności chłopak nie widział.
-Jasne! A czemu w ogóle siedzisz na balkonie?
-Zawsze z mamą....-opowiedziałam mu to co zawsze robiłyśmy.

 - Chodź robi się zimniej-powiedział chłopak i weszliśmy do środka.-idę na dół, a tobie chyba chce się spać? 
- Takkk.-po 5 minutach już spałam

*następnego dnia rano*
Jak wstałam Louisa już nie było, pewnie był na dole.Znalazłam łazienkę. Obmyłam twarz i zeszłam na dół. Wszyscy oprócz Stelli już tam byli.Oni wszyscy ładnie wyglądali a ja w dresach Louisa i rozczochranych włosach szłam jeszcze zaspana.Harry, Niall i Liam buchnęli śmiechem, a Zayn i Louis tylko się uśmiechneli.
-Wiem wyglądam jak czarownica - powiedziałam do chłopców i się uśmiechnełam.
-Nie jest tak źle-powiedział Niall z uśmiechem
-A gdzie Stella?
-Chyba jeszcze śpi.-odpowiedział Liam, a ja tylko się uśmiechnęłam i poszłam na górę.Odtworzyłam cicho drzwi i skoczyłam na nią,
-Wstawajjj!-wydarłam się jej do ucha skacząc jej po łóżku.
-Pogięło ci?!-spytała
-Nie jestem całkiem prosta-i w tedy obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Dobra wstawaj wszyscy już nie śpią.
-Ok-zwlekła się z łóżka.Zlazłyśmy po schodach było mi trochę zimno w stopy, nie założyłam butów, ale po co?
-Dziewczyny idźcię do pokoju Louisa coś tam dla was jest-powiedział Zayn.
-Ok.
Po paru sekundach byłyśmy w pokoju a na łóżku leżały po jednej stronie ten komplet z karteczka dla T.I a po drugiej stronie ten z karteczką dla Stelli.Wyszłam z pokoju i krzyknełam z góry
-Zwariowaliście?!
-Nie to dla was bo za chwilę gdzieś jedziemy.
-Gdzie?
-A nie bądź tak ciekawska.
-Ha ha
Miałam się zacząć przebierać kiedy zadzwonił do mnie telefon.
-Halo?
-Dzień Dobry ja dzwonie z domu dziecka w, ktorym pani zostawiła swoją córkę.Prosiła pani powiadomić się kiedy ktoś zabierze Lux.
-Tak tak.
-I właśnie wczoraj pewna pani, która się o nią starała dostała pozwolenie na adoptowanie jej-w moich oczach pojawiły się łzy.
-Dziękuję pani.-rozłączyłam połączenie i z całą siłą rzuciłam nim o ścianę.Rozpadł się na kilka kawałków.Zaczęłam płakać chłopcy przybiegli od razu ale ja nie kontaktowałam płakałam i płakałam.Miałam 15 lat jak urodziłam Lux, rodzice chcieli ją adoptować ale ja powiedziałam ze za 3-4 lata zabiorę ją z tam tąd. Po 7 minutach płaczu uspokoiła mnie Stella mówiąc, że dzwoni Ola (Ola była moją najlepszą przyjaciółką)
-Tak?-mówiłam zapłakanym głosem.
-Płakałaś?
-Nie ważne.
-Stoję pod twoim domem i mam dla ciebie niespodziankę.
-Jaką?
-Wyjdź na dwór to zobaczyć.
Bez namyslu zbiegłam po schodach i szybko wybiegłam na dwór po drugiej stronie zobaczyłam wysoką dziewczynę z dzieckiem
-Matko nie widziałyśmy się 2 lat-powiedziała Ola.
-To twoje dziecko?-spytałam
-Nie. Twoje. To jest Lux.-łzy pojawiły mi się w oczach przytuliłam dziecko.
-To jest mój dom, ale zgubiłam wczoraj klucze i spałyśmy ze Stellą u chłopaków. Chodź poznasz ich, ale proszę nie mów im, że to moje dziecko.
-Okey, okey...
-O to może będzie twoja "siostra cioteczna"?
-Dobrze.
-Chodźcie- wzięłam dziewczynkę na ręce, a to wtuliła się we mnie.
-Już jestem chodźcie kogoś poznacie!-Chłopcy zbiegli z góry i ustawili się w rządku.-To jest Ola, a to Liam, Louis, Harry, Niall i Zayn.
-Hej-powiedziała Ola.Chłopcy odpowiedzieli jej nie równo, byli bardziej zainteresowani Lux.Postawiłam ją na ziemie, a ona odrazu podbiegła do nich. I zaczęli się bawić. Ola poszła ze mną na górę, żebym się przebrała, bo mieliśmy gdzieś jechać.Zeszłyśmy na dół, a chłopcy dalej bawili się z Lux, a ja patrzyłam na nich jak na debili :). Po 10 minutach zatrzymałam ich, bo chcieli wsadzić małą do basenu.
-A tobie co?-zapytał Lou.
-Nic, a co ma być?
-Bo patrzysz się na Lux jak na swoją córkę.
-Ty to chyba chory jesteś.-powiedziałam unikając jego wzroku.
-Okey to możemy iść z Lux do basenu?-dziewczynka stanęła przed nim.
-Tak, ale bez Lux-powiedziałam i przesunęłam dziecko na swoją stronę
 _________________________________________________________________
Wiem, że nie czytacie mojego bloga.Wiem, że jest dopiero 3 rozdziały.I wiem, że jak by się wam podobał to byście komentowały.

 

czwartek, 10 października 2013

UWAGA WAŻNE
Chciałabym podziękować stronce "One Direction to nie zespół, to styl życia". Że opublikowała mój blog, i wam za 238 wyświetleń w ciągu 2 dni wiem dla niektórych może się wydawać, że to mało, ale dla mnie to bardzo dużooo
Dziękuję
#2.Louis cz.2
-Louis masz to dla ciebie-Harry dał Louis'owi  talerz z ciastem
-Mmmm ciasto marchewkowe
 -Ja już pójdę-powiedziałam i wyszłam.

  *następnego dnia*
-Hej-powiedział Louis stojąc w drzwiach z pękniętym talerzem na kilka kawałków.
-Hej - uśmiechnęłam się - wejdź.
-Sorry za pęknięty talerz, ale dziś jak wszedłem do kuchni to stał on na rogu stołu i strąciłem go ręką no i...pękł - tłumaczył się słodko chłopak.A ja się tylko uśmiechnęłam.
-Spoko jestem tu trzeci dzień, a ze Stellą pierwszy, (bo wczoraj przyjechała) i zbiła mi już 3 talerze i dwie szklanki.-Znowu się uśmiechnęłam.
  Przecież ja za często się uśmiecham, ale cóż jak Louis jest bardzooo fajny.
-Daj ten talerz.
-Jeszcze raz sorry i dzięki za ciasto.
-Okey-*dzwonek do drzwi* - siadaj,a ja pójdę otworzyć-pokazałam na krzesło w kuchni
-A ty nie masz kluczy-wydarłam się na Stelle.

-Zostawiłam - powiedziała obojętni.
-Właź jak masz włazić.Chodź przedctawię Ci kogoś.
-To jest Louis,a to Stella - przewróciłam oczami na co chłopak się roześmiał.
 -Cześć-powiedział
-Siema-odpowiedziała dziewczyna
-Zachowuj się - mruknęłam do niej.
 -Bo co?!
-Bo jajco!
-Dobra idę do siebie nie będę przeszkadzać zakochanym- powiedziała głupio się uśmiechając.
-A chcesz w ryj?!!I to nie jest mój chłopak!-krzyknęłam- Lepiej idź sprawdzić czy nie ma cie na górze.
-Okeyyy
-Czasami doprowadza mnie do szału, a jest starsza i wydaje mi się, że ma trochę więcej rozumu niż ja,a  zachowuję się ja 4-letnie dziecko.
-Tak samo chłopcy jak idę do ciebie.-chłopak się uśmiechną ja oczywiście też.
    To była chyba pierwsza osoba z którą tak do tej pory rozmawiałam.Gadaliśmy tak około 3 godzin i co dziwne Stella ani razu nie wyszła.Louis niestety musiał już iść bo Niall po niego zadzwonił mieli jakąś próbę. On śpiewa w najpopularniejszym zespole na świecie, a gada z taką zwykłą dziewczyną, która próbuję swoich szans w X-faktorze.Za dziewięć dni pół finał muszę się przygotować, a nawet nie wiem co zaśpiewać.Poszukam czegoś w internecie.Po siedmiu minutach znalazłam fajną piosenkę-Gotye - Somebody That I Used To Know 
 Nadszedł ten dzień jadę na pół finał strasznie się boję, Stella jedzie ze mną (przynajmniej będzie mnie wspierać) wiec muszę poprosić chłopców, żeby dawali moim rybkom "jeść". 
-Jaa odtworzę!- słyszałam głos Louisa ze środka budynku w którym mieszkali chłopcy.
-Hej- powiedziałam
-Hej.
- Ja tylko na chwilę...-przerwał mi chłopak.
-Wejdź 
-Okey.To kontynu....
-Cześć- krzyknęła reszta chłopców z salonu
-Hej. To chciałam poprosić was czy byście mogli dawać moim rybkom raz dziennie jeść bo ja jadę na pół finał do X-Faktora.
- Możemy jechać z tobą? - spytał Liam 

-Yyy a chcecie tracić czas?-spytałam
-Tracić czas?-spytał z nie dowieżeniem Zayn.
-Taak.
-To możemy?-tym razem spytał Harry.
-Jak chcecie.
-Juuuchu-wrzasneli wszyscy, a ja spojrzałam na mich jak na wariatów.
-Ok. Ale szybko za godzinę mam być na miejscu.
  *godzinę później*
-Teraz twoja kolej-powiedzieli chłopcy wypychając mnie na scenę
-Jak coś odwalicie to was chyba zabiję.-powiedziałam i weszłam na scenę.Wszystko było dobrze do czasy aż do minuty 2 i sekundy 33 śpiewała tam druga osoba i co oni zrobili wparodowali na scenę i zaczęli śpiewać.
-Co wy wyprawiacie?
-Pomagamy ci- odpowiedział Niall.
Po skończeniu piosenki myślałam że spale się ze wstydu  wszyscy piszczeli i krzyczeli, a jurorzy patrzyli z nie dowierzeniem, że taka zwykła dziewczyna śpiewa z One Direction. Jurorzy powiedzieli, ze to był najlepszy występ w tym odcinku.Zaraz co Louis wyprawia 
-T.I zostaniesz moją dziewczyną?-spytał.Szczena mi opadła.Wyjąkałam tylko krótkie "Tak"
Przeszłam do finalu zostałam dziewczyną Louisa Łał dużo jak na jeden dzień
 
 

wtorek, 8 października 2013

#1.Louis cz.1
    Nareszcie ten koszmar się skończył. Nareszcie wyjeżdżam do Londynu. Ale oczywiście moja kochana siostra cioteczna jedzie ze mną.
-Gdzie ja położyłam ten telefon - powiedziałam sama do siebie.

Sms od Stella
-Sorry T.I ,ale ja dojadę do ciebie za kilka dni.
Szczęście będę sama przez kilka dni.Samolot za dwie godziny trzeba się pośpieszyć bo jeszcze nie zdążę a to były moje marzenia.Chociaż będę tęsknić za ciocią Zosią.Ale sama powiedziała, że wziela mnie dlatego, bo widziała, że się w tym miejscu męczę.Dziękuję jej za to chociaż jej prawie jej nie znam.Byłam pewna, że nie chciala takiej "córki" jak ja, która miała bardzo ciemne czarne włosy dwadzieścia kolczyków na twarzy i 17 tatuaży w wieku 18 lat. Nikt nie chciał takiego zbuntowanego dziecka jak ja. Nie moja wina że moi rodzice zgineli w wypadku samochodowym 2 lata temu i nikt z rodziny nie chciał mnie wsiąść pod opiekę.Żaden Dom Dziecka w moim rodzinnym mieście nie chciał mnie przyjąć, bo niby "nie było miejsca". Wywieźli mnie do Gdańska z Kocka, przynajmniej tam bylo miejsce dla takiej jak ja.
-Przecież za 40 minut mam samolot.-krzyczałam zdenerwowana.
-T.I uspokój się wszystko będzie w porządku.-pocieszała mnie ciocia-Wszystko spakowałaś?
-No oczywiście.-uśmiechnęłam się.-Już jadę ciociu.
-A torebkę kto weźmie?-spytała z uśmiechem.
-Dziękuję-powiedziałam.
-A buzi to kto mi da na pożegnanie?-spytała.
-Już....-a teraz muszę już się sprężać za 20 minut mam samolot a jak się spóźnię to będzie źle
-Kluczyki-powiedziała ciocia.
-O tak dzięki.....pa ciocia niedługo cię odwiedzę
-Mam takę nadzieje.
Po 4 godzinach lotu dotarłam na miejsce. Mój dom był duży i piękny, okolica też skąd moja ciocia wytrzasneła większa połowę kasy na ten dom.Ale za to jej dziękuję.
       *Następnego dnia*
   Stella przyjeżdża jutro, też dala mi dużo odpoczęć.Dzwoni ktoś przecież jeszcze nikogo nie znam. Dobra idę otworzyć.
-Cześć-powiedzieli dwaj chłopcy około 19 lat
-Cześć?-odpowiedziałam zaskoczona obaj byli bez koszulek,a w ręku trzymali ręczniki.
-Mówiłem, że to zły pomysł-mrukną jeden chłopak do drugiego,
-A tak jak bym mogła wiedzieć co się stało?-spytałam
-No bo.......yyyy...boo- mowił chłopak w lokowanych włosach.
-Oj weś się zamknij.-powiedział drugi - Bo nasz kolego z którym mieszkamy siedzi w łazience jakieś 3 godziny i nie chce wyjść. I czy możemy skorzystać.....- nie dokończył
-Dobra właźcie-powiedziałam i uśmiechnęłam się pierwszy raz od jakiegoś roku.
-A tak w ogóle to ja jestem Liam, a to jest Harry-powiedział Liam
-A ja jestem T.I
-Harry tu masz łazienkę-pokazałam mu drzwi.

-A ty choć za mną.-weszłam po schodach na górę, a przy okazji spytałam się Liam'a - A w gdzie mieszkacie?
-Po drugiej stronie ulicy-uśmiechną się chłopak

-We dwójkę?
-Nie w piątkę-odpowiedział
-Z rodziną
-Nie. Ja, Harry i 3 innych przyjaciół - uśmiechną się
-O, a ty masz tutaj łazienkę.


          *piętnaście minut później*
 
-Dzięki- odpowiedzieli chłopcy.
-Chcecie coś do picia.-spytałam

-Nie dzięki pędzimy spadać i jeszcze raz dzięki.
-Spoko nie ma za co.
-Jak będziesz czegoś potrzebowała to już wiesz gdzie mieszkamy-powiedział Liam
-Okey
      Chyba czas zobaczyć kilka rzeczy.
          *godzinę później*

 -Jezzzzu wracam do domu.- krzyknęłam do telefony.
-Gdzie ty się pałętasz.- usłyszałam głos siostry po drugiej stronie telefony
-Nigdzie! Nie chce mi się z tobą gadać...A i jak jutro mnie zobaczysz to się nie przestrasz. Paaa









-Cześć-powiedziałam do chłopaka który stał pod ścianą pomiędzy dziwnymi blokami którymi wracałam do domu.
-Cześć - odpowiedział chłopak spoglądając na mnie
-Yyy masz papierosa?-spytałam -A ile masz lat?- spytał
-Dresiara
-Niee
-To dlaczego jesteś ubrana jak dresiara

-Bo byłam u fryzjera i przefarbowałam włosy. Koniec!-odpowiedzialam
-Dobra a ile masz lat?
-Wystarczająco, żebym mogła zapalić.
-No ile
-Oj weź jutro przyjeżdża moja siostra i nie da mi spokoju.

-No dobra.-powiedział
-Nażerzcie znalazła się normalna osoba.-powiedziałam
-Masz.
-Niee

-Co...
-Zaczyna padać.
-To co 
-To, że jak bedę biegła do domy to zleci mi kaptur i....
-Dobra chodź bo zaczyna mocniej padać.
        *po minucie biegu* 
-Łał - zachwycił się chłopak cały czas biegnąc
-Co?
-Twoje włosy .
-Nigdy nie widziałeś niebieskich włosów?-spytałam
 -No właśnie nie.
-Aha
-A jak w ogóle się nazywasz?
-T.I a ty?
-Zayn. A gdzie mieszkasz? -Tam a ty?
-Tam.
-Mieszkasz z Liam'em i Harry'm
-Tak, a z kąd ich znasz?
- Przyszli wczoraj do mnie.Dobra dzięki spadam.
-Cześć.- odpowiedział chłopak odwracając się za mną.

"Przyjeżdżam jutro szykuj coś z marchewek"-napisała Stella
Ooo matko dobra marchewki mam cukier mam... nie mam mąki mój jedyny ratunek-chłopaki-dobra idę.

-No hej-powiedziałam nie śmiało kiedy drzwi odtworzył mi Harry.
-Cześć-odpowiedział
-Chyba wam przeszkadzam-powiedziałam
-Nie wchodź.
-Nie chciałam tylko porzyczyć mąką po siostro przyjeżdża i chciała, żebym zrobiła jej coś z marchewek.
-Wejdź poznasz tego co cały czas się trze, ze chce marchewki.
-No okey.
-Louuuuuuis!
-Co?!
-Chodź poznasz kogoś.
-Następną twoją dziewczynę - chłopak wykrzywił twarz.
-Nie. To jest T.I a to....
-Umiem się przedstawić - przerwał Harr'emu -Jestem Louis.
-A ja T.I 
-Trzymaj - Harry podał mi szklankę z mąką - wystarczy tyle?
-Tak jasne dzięki później odniosę wam szklankę
-Spoko
          *dwie godziny później*
-Dzięki za mąkę i to jest coś dla Louis'a
- Ok, ale nie trzeba było - powiedział Harry.-Chodź poznasz jeszcze Naill'a
-Okey.
-Jestem Naill
-T.I
-Louis masz to dla ciebie-Harry dał Louis'owi  talerz z ciastem
-Mmmm ciasto marchewkowe
 -Ja już pójdę-powiedziałam i wyszlam